Dziś coś większego. Moja drużyna zaczęła właśnie trzecią cześć kampanii Wewnętrzny Wróg pod tytułem Śmierć na rzecze Reik i z racji tego przemierzą spore połacie Imperium płynąc rzeką. W tym celu scenariusz umożliwia bohaterom przygarnięcie tzw. średniej barki rzecznej. U nas potoczyło się to trochę inaczej bo udało teraz podróżują łódką żaglową (prezentowałem ją wcześniej na blogu) w asyscie jednego z lepiej opisanych w kampanii NPC'ów (takiego ducha piekuńczego) czyli Josepha. A tenże Joseph jest posiadaczem tzw. generycznej średniej barki rzecznej.
Z racji tego że gracze spędzą sporo czasu na swojej łódce i na barce Josepha postanowiłem "urealnić" obecność większego statku. Kombinowałem z mapką (jest ich kilka na necie, nie wspominając tej z podręcznika).
Ostatecznie przeprosiłem się kartonem i zrobiłem własny model. I tu pierwsza oczywista oczywistość - papier przyjmie wszystko a karton już nie bardzo :) Plany z podręcznika to swobodna ekspresja twórców podręcznika. Barka ma takie wymiary że nie dało by się używać figurek - na metrowej szerokości łóżku mają spać dwie osoby dorosłe z dzieckiem - wiem, wiem, Stary Świat to nie bajka ;) Trzymałem się wymiarów zewnętrznych i starałem się upakować w tym wszystko z planów.
Moja wizja Berebeli ma 40 cm długości i 14 szerokości.
Starałem się model zrobić tak aby można było postawić figurkę tam gdzie zadeklaruje gracz stąd drabinki i schody są trochę "za rzadkie". Te maszciki od strony dziobu to stelaż na plandekę. Zwinięty żagiel będzie mniej kłopotliwy. Cześć wyposażenia jest przyklejona na stałe - tam gdzie manewrowanie nim było by kłopotliwe bądź gdy element jest za mały - np. świeczka. Ale już widoczne skrzynki są ruchome tak jak wiosła i bosaki.
Na zdjęciu sam Joseph za sterem. Na pierwszym planie komin kuchenny.
Model na zdejmowany dach. Większość elementów jest ruchoma co pozwoli mi swobodne aranżować przestrzeń - szerokie schody umożliwiają figurkom "wchodzenie".
Z wizytą w kuchni - kiepsko wyszła mi zupka - pewnie kucharka kiepsko gotuje.
Kwatera Josepha.
I na tym koniec. Model jest toporny jak toporne jest życie w Starym Świecie. I tani jak życie w Starym Świecie - karton i farba w spreju to wydatek 20 PLN - o cenach dodatków (i ogólnie miniaturek) przestałem już mówić rodzinie :) Do tego dwa wieczory i efekt gotowy.