Zacznijmy od komiksu :)
sobota, 7 maja 2022
Bolt Action: Zestaw Expansion - SdKfz 250/3 & 251/3 od Rubicon Models
poniedziałek, 25 kwietnia 2022
Bolt Action: Wybrane nowości od Warlord Games
Dziś w temacie nowości od Warlord Games - ale tych co mnie mnie osobiście cieszą.
Zestaw SdKfz 250 i zestaw Opli.
https://eu.warlordgames.com/collections/germany/products/sd-kfz-250-alte-three-variant-bundle
https://eu.warlordgames.com/collections/germany/products/speciality-opel-blitz-maultier-pre-order-bundle
wtorek, 19 kwietnia 2022
Bolt Action - inspiracje: Gunter K. Koschorrek "Krwawy śnieg"
Dziś trochę z innej beczki. Bolta wybrałem ze względu na stylistykę, zasady akceptuję :)
W wolnych chwilach czytam i ostatnio trafiłem na pozycję "Krwawy śnieg" - spisane długo po wojnie wspomnienia grenadiera pancernego z 24 Dywizji Pancernej. W zajawce redakcja podkreśla że z DYWIZJI PANCERNEJ. Otóż bohater książki czołgi widział częściej niż żołnierz regularnej piechoty. Jeździł również ciężarówkami. Ot tyle.
Co do książki to zawiera zbiór wspomnień powiązanych osobą autora. Na wstępie sam podkreśla że spisywał je długo po wojnie przez co część wspomnień się zatarła. Najbardziej zapadły mu w pamięć sceny walki, odwrotu i złych warunków na froncie - temu też poświęca najwięcej uwagi. Dosłużył się kilku znaczących odznaczeń więc temat relacjonuje z pierwszej ręki. Polecam, gdyż czuć że nie ubarwia.
Równocześnie, ach nienachalnie, wybiela Wehrmacht jako organizację składającą się z braci walczących o swoich kolegów. Nie wgłębia się w pewne tematy - ot wspomina że tego lub tamtego poniosło ale jako całość WH to było ok. Pochyla się nad losem ofiar po obu stronach ale to raczej wynikło z przemyśleń powojennych. Dziwią liczne swastyki wmontowane w tekst między akapitami przez redaktora.
Ogólnie książka 8/10. Dobrze się czyta. Czuć że autor wie o czym pisze. Humanistyczne wstawki to już norma w literaturze pamiętnikarskiej z tego okresu.
środa, 13 kwietnia 2022
Bolt Action: Jagtiger od Italeri/Warlord
No właśnie. Kto produkuje ten model :)
Ten sam model można kupić za 66PLN w sklepach modelarskich a za 120PLN z Warlorda. Z Warlorda dostajemy kartę ze statystykami i dymki. Kalkomanie w obu zestawach są inne ale mają sporo wspólnego - pojazdów nie było tak dużo więc i wariantów oznakowania też.
Sam model jest miły w składaniu. Zachowuje dotychczasowy balans między ilością szczegółów a, nazwijmy, to realizmem. Można "otworzyć" włazy, jest i pancerniak, jest opcja z MG42 na przedziale silnika. Co do instrukcji montażu to wkradł się błąd - zapomnieli jednego etapu z montażem działa ale jak mówiłem model sam się składa i to nie jest problem. W moim zestawie zawieruszyła się lorneta do celownika ale szybko zamieniłem z ramek z jakiegoś modelu z Rubicona.
Podsumowując - model świetny. Polecam sklepy modelarskie - nie wiem jak to robią ale cena prawie dwukrotnie mniejsza. Dwa wieczory i można wystawiać na stół.
niedziela, 10 kwietnia 2022
Bolt Action: Zestaw PANZER LEHR DIVISION od WARGAMES ATLANTIC
Czołem,
Dziś krótki unboxing najświeższego (ale zapowiadanego od ponad roku) zestawu figurek w skali 28mm, że tak powiem - semi heroic :)
Na zdjęciu przód pudełka. Z tyłu krótki opis co to za formacja oraz co można znaleźć w pudełku. Do tego dwa klimatyczne zdjęcia z aranżacją z figurkami z zestawu. Miód - malina.
wtorek, 22 marca 2022
Bolt Action: zestaw pocisków do PzIV oraz kilka innych różności
Cześć,
Wpadł mi zestaw Black Dog "Pz.Kpfw. IV ammo boxes", nr katalogowy T48013 w skali 1/48. Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się 10 skrzyń na pociski przeciwpancerne do działa KWK40. No ale producent założył że małe i nie widać to nadał ogólną nazwę.
Za 50 PLN mamy 10 skrzyń, pełne pociski i łuski. Od razu nasuwa się uwaga że to przeskalowany zestaw ze skali 1/72. Brak detali (się czepiam ale takich dodatków nie traktuję jako wargaming ale już jako modelarstwo) oraz brak kalkomanii (konkurencja ma :) ). Mam wrażenie że temat potraktowali lekko na luzie.
czwartek, 10 marca 2022
Bolt Action: RUBICON MODELS German Storage Set 2
Czołem,
Właśnie dotarła do mnie paczka z drugim już zestawem z różnościami dla szeroko rozumianego Wehrmachtu. Wiedziałem co będzie zawierać już od pewnego czasu - Rubicon każde długo czekać na nowe zestawy - więc zaskoczenia nie było. Co do zawartości i jakości - jak zwykle wysoka. No ale czas na przemyślenia i refleksje.
Dziwi mnie dobór niektórych akcesoriów, jednych jest za dużo a innych za mało. Chcieli zadowolić jak największą rzeszę graczy/modelarzy i wyszło prawie dobrze.
Zestaw zawiera dwie identyczne ramki w cenie około 60-70 PLN.
Polecam choć spodziewam się że dokupię za jakiś czas drugi taki zestaw i na koniec zostanie mi sporo niewykorzystanym elementów. Jestem zadowolony tak na 7/10.
wtorek, 22 lutego 2022
Bolt Action i okolice: przyczepka Sd. Ah. 54
Czołem,
Lekka rewitalizacja bloga (trochę się zdenerwowałem że mi Google wywaliło fotki). Będę tu wrzucał wszystkie pomysły - nawet te niegrywalne :) No ale nie samą grą człowiek żyje więc gdzieś trzeba się chwalić co tam w wolnej chwili udało się zrobić.
To brzegu.
Przyczepka Sd. Ah. 54. Przewoziła Kinotheodolit czyli taki przyrząd do optyczne śledzenia celów na potrzeby ciężkich baterii Flak. W zestawie firmy CMK za 60 PLN jest sama przyczepka bez ustrojstwa. Szkoda.
Tutaj kilka fotek:
Sam model do żywica, odlewy ładne, mało szlifowania choć jeden błotnik połamałem. Instrukcja niejasno wskazuje czy oś ma resor wstępnie ugięty czy nie więc trzeba zgadywać - ja lekko ugiąłem ale potem się pociłem dopasowując błotniki. Ot urok małych serii modeli - testujesz na kliencie.
Co do pomysłu na użycie w grze - można ale nic pożytecznego z tego nie będzie. Na szczeblu ciężkiej baterii Flak były dwie przyczepki na sprzęt do namierzania optycznego. Ale kto będzie kleił 4 lub 6 armat. Model będzie u mnie robił za miły dla oka dodatek lub brał udział w scenariuszach typu jedzie kolumna transportowa.
Na koniec kilka fotek.
środa, 10 lutego 2021
Bolt Action: skrzyneczki wszelakie + jak odcinać żywiczne nadlewki
Czołem,
Dziś kolejny wysyp skrzynek.
piątek, 29 stycznia 2021
Bolt Action: Amunicja do PzV
Czołem,
W ramach oddechu od większych tematów wyciągnąłem z szafy taki o to zestaw.
Po pomalowaniu wygląda to tak. Nie narobiłem się zbytnio, ot taki przerywnik. Otwarte skrzynie pójdą na jakąś małą makietkę ponieważ są zbyt delikatne po sklejeniu. Tu całość skleiłem aby ta drobnica się nie pogubiła i żeby wzmocnić klapę od otwartej skrzyni. Większe elementy łatwiej przenosić a efekt wizualny ten sam. Nie będę co grę mozolnie ustawiał sterty skrzynek :)
niedziela, 24 stycznia 2021
Bolt Action: Amunicja do Flak 36/37 8,8cm
Czołem,
Reaktywuję bloga po roku. Plany są, zobaczymy jak z realizacją. Znowu robię projekty do szuflady bez publikowania rezultatów. Coś tam wrzucę na FB ale to nie to samo co blog.
Do rzeczy!
Co jest lepsze niż amunicja? Jeszcze więcej amunicji. W pudełkach od Rubicon Models jest sporo dodatkowych elementów typu skrzynki amunicyjne, całe naboje i łuski. Do tego można spotkać takie klimaty jak statywy na lornety. W sumie jest czym ozdabiać podstawki czy też robić małe dioramki - co mi bardziej odpowiada. Ale co kto woli - jest z czego robić. Z racji tego że w historii wojskowości siedzę już kilka ładnych lat zawsze mi brakowało tego co widać na zdjęciach - masy amunicji. W Bolt Action każda większa lufa strzela najwyżej kilka razy - w rzeczywistości stanowiska były otoczone tonami amunicji. W planach mam ikonicznego Flak 8,8cm od Rubikona. W ramkach można znaleźć 4 zasobniki na amunicję oraz całą masę naboi 8,8cm oraz wystrzelone łuski.
Do tego znalazłem zestaw 88mm Flak Ammo Boxes w kontrowersyjnej skali 1/48. Dlaczego kontrowersyjnej? Gdyż cały czas trwa dyskusja czy do BA można/wypada wyżywać modeli w tej skali. Jest sporo argumentów na za i przeciw - może kiedyś pogłębię ten temat.
Omawiane skrzynki to odlew żywiczy (wszystkie skrzynie są razem) z sugestią aby wsadzić ją na pakę Opla.
Przy okazji przygotowałem zasobniki z zestawu Rubikona - można zrobić otwarte lub nie. Uwaga! Oryginały nie miały zawiasów. Pokrywka była na paskach - ułatwiało to wyciąganie naboi bez względu na położenie. Choć w sumie, wzorów było tak dużo że pewnie gdzieś tam zawiasy mogły być :)
Widać że zasobniki od Rubikona są trochę większe - chyba pierwszy taki przypadek że model w skali 1/56 jest większy niż odpowiednik w skali 1/48.
Malujemy.
Wyzwania nie było. Co do oznakowania to polecam internety. Mam wrażenie że każda fabryka miała własny patent.
I na pakę i w drogę.
Na Opla w skali 1/48 od TAMIYA też zmieści się jeden zestaw. 8 skrzyń to około 250kg więc na taką ciężarówko powinno wejść więcej ale się już nie czepiam.
Podsumowując, zestaw to takie miło mieć za około 20PLN. Jak mi wpadnie jeszcze raz w ręce to nie powiem nie. Do zastosowania praktycznie wszędzie. Można się pobawić przy okazji robienia czegoś bardziej skomplikowanego.
niedziela, 5 kwietnia 2020
Bolt Action: amunicja do Pak 40
Od dawna jestem fanek konstrukcji o nazwie Pak 40.
Wszyscy podkreślają zalety tej konstrukcji (bardzo dobre parametry penetracyjne, pewna wszechstronność, konstrukcja z 1940 która pięć lat później się nie zestarzała,...) jak i wady (za ciężka aby załoga mogła ją samodzielnie przetaczać, wysokie straty,... ).
Mimo że zostało wyprodukowane około 23000 sztuk broń ta pozostaje w cieniu czołgów, dział samobieżnych czy też Flak'ów. Dodam również że widać braki w necie (ciężko cokolwiek wygooglać, czy to dotyczącego szczegółów organizacyjnych pododdziałów uzbrojonych w Pak 40, regulaminów czy też wspomnień samych żołnierzy). Jest trochę fotek zachodnich aliantów typu to "działo które zatrzymało, blokowało,..." Czyli te armaty jednak coś zwojowały.
Po pomalowaniu jednego Pak 40 kupiłem kolejny i chcę wyposażyć półpluton (w zależności od etatu w plutonie było od 3 do 4 armat Pak 40) jak najbardziej zgodnie z rzeczywistością.
Na początek skupiłem się na amunicji. Ta jest widoczna na prawie każdym zdjęciu z epoki.
W zestawach Warlorda jedna z figurek klęczy na skrzynce na pewno nie będącą skrzynią na amunicję. Sam pocisk, trzymany przez tę samą figurkę nie trzyma skali - ot impresja artystyczna. Nie ma się co czepiać ale można chcieć więcej.
W zestawie Rubikon Models many 3 skrzynie w dobrych wymiarach w tym jedna otwarta z odwzorowanymi, nie wiem jak to nazwać, slotami na naboje. Dodatkowo mamy 2 blaszane zasobniki na naboje. Do tego 7 pocisków oraz dwie łuski. Jest w czym wybierać.
Ja wystawiam do każdej armaty ciężarówkę Maultier firmy Rubikon Models. I tu sam sobie zrobiłem schody. Ile na tych ciężarówkach powinno być amunicji. W plutonie są dodatkowo 2 pojazdy 3t do przenoszenia amunicji - ile tam amunicji się znajdowało. Czyli, jaka jest jednostka ognia na pluton.
Nie mogę znaleźć tych informacji.
Więc na oko zrobiłem skrzynie na a potem będę wrzucał to co zrobię na ciężarówki :)

Materiał karton, potem farba w spreju, wash, drybrusch, detale pędzlem, etykietki doklejane na końcu.

Dla porównania po prawej plastikowe skrzynie z zestawu.
Szybka kwerenda po necie wykazuje że skrzynek było kilka wzorów, a dodatkowo typy amunicji miały różne wymiary (długość). Ja wymiary dopasowałem do skrzynek z zestawu.
czwartek, 2 kwietnia 2020
Bolt Action: Opel Blitz Ambulans i SdKfz 7/1


Oba modele to produkty Rubicon Models - wg mnie wyprzedzają jakościowo modele Warlorda i Italeri (trzeba mieć na uwadze że obie te firmy specjalnie upraszczają modele tak aby były przyjazne dla graczy). Moje zdanie to punkt widzenia modelarza. Figurki od RM są w skali "biologiczne" a te od W są w skali "heroic" - wzrostem pasują idealnie ale np po "obfitości" głów są łatwe do odróżnienia - lepiej nie mieszać.
Kilka rzeczy wartych odnotowania a nie tak oczywistych
- w oplu jest szablon do przedniej szyby a już bocznych już nie ma
- w sdkfz jest kalkomanie prędkościomierza :) w instrukcji o tym cisza
- w sdkfz jak wybierze się wersję z platformą to pozostaje cała i nieruszona ramka do wersji w "z siedzeniami", w prawie każdym większym pudełku pozostaje sporo części
- 50PLN za samą pakę do Opla to dużo
- aby zrobić SdKfz 7/1 trzeba kupić pudełko z działkiem oddzielnie, ale za to można z tego pudełka zrobić przyczepkę amunicyjną
- podłoga w pace na Opla nie jest płaska - jak chce się zrobić ją z wnętrzem (samemu) to trzeba zacząć od cięcia - ja się poddałem
Ale ogólnie jestem zachwycony mimo że każdy z powyższych modeli to około 140PLN
wtorek, 10 marca 2020
D&D 5ed: Prządki w Phandalin
Sesja wypadła bardziej organizacyjnie niż epicko.
Zacznijmy od uczestników tej księgowo-ekonomicznej przypadłości :)
Tordrum, krasnal wojownik
Lee, człowiek mnich, zaczyna grę jako martwy ładunek
Poncjusz, półelf łotrzyk
Spięty, niziołek łotrzyk - gracz robił za NPC'a
uwolniony Gurdren Roksiker, krasnal, wojownik, NPC
Bimbol, niziołek lokalna milicja NPC
Gimlet, stary krasnal lokalna milicja NPC
Gilgolas, elf lokalna milicja NPC
Barabaramir, człowiek lokalna milicja NPC
Anzelm, osiołek transportowy
w Phandalin dołączyła:
Zwrotka, diabelstwo warlock - gracz robiła za NPC'a
Po zdobyciu zamku Skałozębów postanowiliśmy przygotować się drogi powrotnej. Poncjusz nie mógł sobie darować na odchodne i wypuścił z jednej z komnat jakieś przetrzymywane tam straszydło. Straszydło od razu uciekło do lasu i okazało się że nic specjalnego w tej komnacie nie było.
Karawana ruszyła w drogę powrotną. Podróżowaliśmy powoli ponieważ mieliśmy trzech rannych oraz nieżywego Li na prowizorycznych noszach.
Wtem Poncjusz zauważył że na przy trakcie przyczaili się zielonoskórzy. Spodziewaliśmy się tego i na znak uformowaliśmy oddział uderzeniowy składający się ze zdrowych członków naszej wyprawy i zaskoczyliśmy wrogów taktyką będącą mieszaniną szarż, młócenia bronią, krycia się i walki dystansowej. I tym razem nasi najęcie woje okazali się sprawnymi wojownikami. Zieloni zostali błyskawicznie pokonani. Naliczyliśmy chyba z osiem ciał.
Ruszyliśmy dalej. Następnego dnia, tuż przy trakcie trafiliśmy i zaskoczyliśmy posterunek obserwacyjny goblinów. I tym razem wrogowie nie mieli szans tym bardziej że było ich tylko dwóch. Reszta podróży minęła bez niespodzianek.
W Phandalin, poniżej nowa mapka którą znalazłem w sieci, postanowiliśmy się zająć się ożywieniem mistrza Li. Wiedzieliśmy że usługa nie będzie tania - 1250 sztuk złota. Zebraliśmy wszystkie skarby do jednej skrzyni a i tak trochę brakowało. Burmistrz nie chciał się dorzucić i dopiero Gurdren z Siderem, nasi zleceniodawcy, wpadli na pomysł że założą za nas na poczet zysków z kopalni. Może o tym nie wspominałem ale odzyskaliśmy mapę Gurdrena.
Gdy kapłanka ożywiała mistrza Li Gurdren i Sildar zaproponowali nam 20% udział w zyskach odszukanej kopalni na co się zgodziliśmy.
Wieczorem mistrz Li był już żywy. Z tego powodu, ale również z chęci samego się napicia, zorganizowaliśmy imprezę dla całej straży miejskiej na koszt burmistrza w Śpiącym Gigancie. Oberża ta należy do narzeczonej Tordruma więc kasa była dobrze wydana. Na samej imprezie nagrodziliśmy członków straży którzy uczestniczyli w ostatniej wyprawie, nadaliśmy im tytuły sierżantów i ustanowiliśmy instytucję dyżurnego stołówki która od tej pory będzie się znajdować w Śpiącym Gigancie. To chyba udobruchało Gristę, narzeczoną Tordruma która od czasu jego powrotu mała "te" dni.
Następnego dnia kadra straży miejskiej, czyli my, stołowała się karczmie Stonehill'a. Tam poznaliśmy druida Reidota którego zastaliśmy w trakcie rozmowy z Gurdrenem i Silderem. Opowiedział im pasjonującą historię o tym że badał jakieś ruiny w okolicach Neverwinter i musiał przerwać swoje badania bo zagnieździł się tam smok. Z tego co mówił maszkara jest niegroźna a i nasi mocodawcy nalegali że zanim otworzymy kopalnie lepiej pozbyć się smoka - coś to grubymi nićmi szyte.
W ramach przygotowań zrobiliśmy kolejny zaciąg - tym razem nasza sława przyciągnęła 12 ochotników. Postanowiliśmy wynająć wóz i może uda się kupić jakąś ciężką broń.
W międzyczasie Zwrotka nadzoruje prace nad odnowieniem naszego posterunku straży miejskiej.
I na tym koniec.
czwartek, 6 lutego 2020
D&D 5ed: Zamek Skałozębów
Po ustaleniu z burmistrzem budżetu oraz otrzymaniu kluczy do starej rudery, która miała się stać siedzibą straży, ruszyliśmy poza miasto aby oczyścić ruiny zamku Cragmaw - dwa dni drogi z buta.
Tordrum, krasnal wojownik
Lee, człowiek mnich
Poncjusz, półelf łotrzyk
Spięty, niziołek łotrzyk - w drugiej części przygody robił za NPC'a
Bimbol, niziołek lokalna milicja NPC
Gimlet, stary krasnal lokalna milicja NPC
Gilgolas, elf lokalna milicja NPC
Barabaramir, człowiek lokalna milicja NPC
Anzelm, osiołek transportowy
Jak widać połowa oddziału to NPCe. Zrekrutowaliśmy 12 ochotrników a na wyprawę poszło 4 najbardziej rokujących.
Pod mury zamku dotarliśmy na wieczór. Spięty użył swojego awatara na wstępne przeszpiegi co wykazało że ruiny są zajęte przez coś ale co i ile togo jest to nie da się tak łatwo sprawdzić.
Postanowiliśmy przenocować w pobliskim jarze i rano użyć fortelu polegającego na ataku frontalnym.
W nocy do jaru przyszwędał się jakiś ork i za przerwanie snu został zmasakrowany. Dało to nad do myślenia i następnego dnia Poncjusz poszedł na rekonesans. Wszedł na jakąś kupę gruzu i zauważył w środku zielonoskórych.
Postanowiliśmy się przebrać w płaszcze Czerwonych Płaszczy z Phandalin i wmaszerować centralnie do zamku przez główną bramę. Zmodyfikowany plan nie przewidywał co będzie dalej.
Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Gobliny, orki i ogry od razu były nieufne, a wrodzony talent oratorki Tordruna jeszcze pogorszył sprawę. Mimo że przez chwilę wydawało się że Poncjusz przekonał kreatury że jesteśmy tutaj jako ich przyjaciele nie byliśmy wstanie powiedzieć po co tu jesteśmy.
Zaczęła się jatka czyli to co umiemy najlepiej. Bez planu i pardonu. Osoby postronne mogły by odnieść wrażenie że szturmowaliśmy jedne drzwi z dwóch stron.
Nasi ochotnicy bardzo dobrze się sprawowali. Pierwszy poważne rany odniósł Bimbol. Towarzysze ułożyli go na jednym z posłań i ruszyli walczyć dalej.
Potem pojawiły się dla strachuny a potem jeszcze coś większego - do tej poty wypieram to z pamięci. Gilgolas ledwo trzymał się na nogach, Lee padł pod ciosem śmierdzącej kreatury.
Zamek został zdobyty. Ranni opatrzeni. Martwy Lee został przygotowany do drogi powrotnej.
Zaczęliśmy przeszukiwać ruiny. W jednym z pomieszczeń został zamknięty jakiś potwór. Nie mieliśmy siły z nim walczyć.
Ruszyliśmy w drogę powrotną do Phandalin.
środa, 4 grudnia 2019
D&D 5ed: Krwawy szlak krwawej drużyny
Dziś kontynuacja poprzedniej sesji D&D 5ed: Ostateczna rozprawa z Czerwonymi Płaszczami.
Skład:
krasnal Rangrun
niziołek Spięty
krasnal Tordrum
diabelstwo Zwrotka
Po przespanej (czujnie) nocy udaliśmy się w kierunku ruin Sowiej Studni.
Droga ładnie prowadziła nas doliną w coraz wyższe partie gór. Nadchodząca wiosna była widoczna w każdym miejscu. Bez problemu dotarliśmy późnym popołudniem do doliny gdzie znajdował się nasz cel.
Od razu naszą uwagę przykuł spory ruch jak takie pustkowie więc postanowiliśmy się zatrzymać w pewnej odległości. Spięty wysłał swojego sokoła na przeszpiegi - ma z nim jakąś więź że niby widzi jego oczami i takie tam. Sokół dostrzegł że jacyś nieumarli kopią wokół kolorowego namiotu postawionego w centrum ruin. Idąc za ciosem Spięty podkradł się do namiotu, przeciął materiał, zajrzał do środka i został przed kogoś przepędzony. Czyli coś tam już wiemy.
Nie bacząc na pocięcie namiotu gospodarza podeszliśmy do obozu aby się przywitać. Okazało się że gospodarzem jest wysoki i muskularny jegomość ubrany na kolorowo o dalekowschodniej aparycji. Zdaje się że był też niechętnie nastawiony do gości. Na dodatek zaczęły się schodzić zombie.
Rozmowa od początku się nie kleiła. Tordrum przejął inicjatywę i rzucił kamieniem w gospodarza licząc że go powali jednym rzutem. Potem sporawy się skomplikowały. Początkowy plan polegający na szybkim pokonaniu przeciwników nie wypalił a plan B polegający na daniu się otoczyć przez co będziemy widzieli wszystkich przeciwników razem nie do końca spełniał nasze oczekiwania.
Rangrun, Zwrotka i Tordrum walczyli dzielnie ramię w ramię otoczenie przez hordę nieumarłych a w tym czasie Spięty strzelał wrogom w plecy i jakie było jego zaskoczenie gry wrogi mag zaczął się teleportować i rzucać jakieś czary na niziołka.
Wrogi mag nagle zaproponował rozejm. Tordrum podchwycił ten pomysł i zaprzestał walki co też uczyniła reszta jego towarzyszy. Mag, Hamun Kost bo tak się nazywał, zaprosił nas na poczęstunek.
Na nasze pytania wyjaśnił że prowadzi prace archeologiczne i zastęp zombi ma do ochrony. Daliśmy po sobie znać że takie przedstawienie sprawy bardzo nas uspokoiło i na pewno uspokoi naszych zleceniodawców który nas tu wysłali na przeszpiegi. Mag zasugerował nam że coś dodatkowo odpali jak zajmiemy się orkami które szwendają się w okolicach obozu - było to nam na rękę bo i tak mieliśmy zająć się tym problemem.
Mag przedstawił nam też swojego towarzysza - chłopca który większość czasu siedział cicho w koncie.
Następnego dnia udaliśmy się do Wywierniej Grani. Dotarliśmy tam bez przeszkód.
Po dyskretnym wdrapaniu się na grań z której było widać wejście do orczej pieczary i polany przed tymże wejściem opracowaliśmy plan ataku - po cichy zdejmujemy strażników i do ataku.
Udało się nam zdjąć strażników z polany ale pierwszy ork z pieczary podniósł alarm. U wejścia do groty pojawiła się chmara orków, orkowy boss i ogr. Zapowiadało się epicko.
Szybko okazało się że plan ataku ma pewne mankamenty bo nie przewidywał alternatywnych ścieżek rozwoju sytuacji. Horda szybko nas rozdzieliła i zaczęliśmy walczyć w każdy sam.
Jednak doświadczenie zaczęło przeważać szalę zwycięstwa na naszą stronę. Padł i orkowy boss i ogr na którego ciele część z nas odtańczyła taniec zwycięstwa.
Aby osłodzić sobie ból ran złupiliśmy grotę - coś tam zielonoskórzy zebrali ale dupy nie urywa. Tym akcentem zakończyliśmy nasz krwawy szlak.
Na dziś to koniec.
środa, 20 listopada 2019
D&D 5ed: Ostateczna rozprawa z Czerwonymi Płaszczami
Ty razem okazało się że nasi nowi towarzysze poczuli się nieswojo w podziemiach i musieliśmy wyjść na powierzchnię :) (wróciliśmy zieloną trasą) Po wyjściu na światło niziołek Benzin i krasnal Weitgorunn udali się aby aby załatwiać swoje sprawy. A my czyli krasnal Tordrum i diabelstwo Zwrotka udaliśmy się do karczmy Stonehill. A tam, o dziwo, spotkaliśmy naszych towarzyszy krasnala Rangruna i niziołka Spiętego. Przekazaliśmy im że nasi nowi towarzysze nas nagle opuścili i środku podziemi a nie czujemy się na siłach iść dalej. Podobnie zrobili nasi starzy towarzysze ale już nie będziemy im tego wytykać. Starzy towarzysze chętnie się zgodzili nam pomóc. Swoją drogą ileż to bohaterów zwątpiło w to co robi w tej kampanii :)
Wróciliśmy do miejsca walki ze szkieletami zieloną trasą. Ostrożnie otworzyliśmy drzwi z brązu i w następnej sali niziołek odkrył zapadnie pod grubą warstwą kurzu zalegającą na podłodze. Kolejne pomieszczenie z fontanną było puste - poza wspomnianą fontanną. I ten sposób spenetrowaliśmy całe podziemia i wyszliśmy na pagórek z ruinami z widokiem na Phandalin.
Niesieni sukcesem oczyszczenia podziemi wpadliśmy do wyszynku pod Gigantem gdzie za kontuarem stała zaręczona z Tordrunem krasnoludzica Grista. Przy stole siedziało i zapijało smutki czterech bandytów od Czerwonych Płaszczy w tym ich szef - gościu o południowej aparycji i imieniu. Nie wiem co się dokładnie stało ale krasnal Tordrum obraził siedzących (pochwalił się łupami zdobytymi w podziemiach przed ich niedawnymi właścicielami) i uderzył jednego z bandziorów toporem aby podkreślić słuszność swoich argumentów. Stało się to dość nagle ponieważ cześć naszej ekipy była jeszcze przed drzwiami. Pewnie chciał zaimponować wybrance swego serca.
Dalsza wymiana argumentów przybrała żywiołową formę. Diabelstwo podpaliło jednego bandziora któty latał potem po cały pokoju aż wypalił :) mu się zapał. Nizioł Spięty uciekał pod stołami, wszyscy obkładali się czym co kto miał w ręku. Koniec końców wzięliśmy do niewoli jednego bandziora. Kazaliśmy mu wynieść ciała jego towarzyszy aby karczmarka nie musiała się trudzić. Przy okazji przejęła cześć łupu na poczet kosztów rozróby.
Drużyna wraz z jeńcem wyszła przed wyszynk. Od razu pojawili się kmiecie żeby wyniuchać co się dzieje a od strony Phandalin nadchodził tłum mieszkańców. Cóż wieści szybko się roznoszą.
Krasnal Tordrum wygłosił do kmieci mowę gloryfikującą dokonania drużyny w czym przeholował gdyż zadeklarował że teraz to on powinien zostać burmistrzem. Jeden z kmieci zaczął coś burczeć czym zirytował Tordruma. Ten wziął kamień i rzucił w owego kmiecia i ... do zabił. Mózg polał się po trawie. W tym momencie diabelstwo Zwrotka (albo niziołek Spięty) rzucił czar snu na resztę kmieci. Część naszej ekipy spanikowała, zaczęliśmy chować ciała a tu właśnie tłum od strony Phandalin dotarł pod wyszynk. Co robić?
Tordrum jednym cięciem odrąbał głowę jeńcowi i zaczął krzyczeć że ofiara jest czarnoksiężnikiem co to właśnie zabiła kmiecia a resztę otumaniła. Tłum to łyknął a skołowani, dopiero co budzący się kmieciowie, skwapliwie potwierdzili tę wersję. Tordrum nawet płakał nad ciałem kmiecia pomstując za "czarnoksiężnika". Aby dodatkowo odwrócić uwagę poinformowaliśmy że w podziemiach jest sporo trofiejnego towaru do odzyskania.
Po tej farsie dostaliśmy obiecaną kasę od burmistrza - przegoniliśmy poprzez wybicie do nogi bandę Czerwonych Płaszczy. Do tego sypnęli nawet premię.
Cały następny dzień świętowaliśmy. Niziołek Spięty musiał dopasować do wzrostu nowo zakupioną zbroję a krasnal Tordrum kupił sobie osiołka.
Przy browarkach ustaliśmy że z rana ruszamy do ruin wsi Conyberry aby za grzebień otrzymany od miejscowej kapłanki dowiedzieć się coś o jakiejś tajemniczej księdze od banshee.
Podróż zajęła nam dwa dni i na miejsce trafiliśmy przed zmrokiem. Intuicyjnie trafiliśmy na ścieżkę prowadzącą do lasu która sprawiała upiorne wrażenie - w końcu szliśmy porozmawiać z upiorem. Było tak upiornie że postanowiliśmy przenocować w ruinach wsi.
Następnego dnia raźno ruszyliśmy do lasy. Też mieliśmy wrażenie upiorności ale dotarliśmy do polany gdzie po jej środku stała chatka zmajstrowana ze zrośniętych gałęzi. Diabelstwo Zwtrotka i krasnal Tordrum raźno wparadowaliśmy do środka. A tam... zmaterializowało się banshee. Krasnal się odezwał i zrobił bardzo złe wrażenie na umarlaku. Zwrotka uratowała sytuację i za grzebień dowiedziała się że księga 200 lat temu była widziana w Nevenwinter w towarzystwie czarodzieja którego imienia sobie teraz nie przypomnę.
Ostrożnie opuściliśmy chatkę i udaliśmy się do obozu w ruinach wioski.
I na dziś koniec.
poniedziałek, 11 listopada 2019
WHRPG: trochę wiejskich klimatów
Ostatnio wydali trzy rodzaje małych domków (6cm na 10cm) które w zamyśle miały być małymi szopami na wiejskie klimaty. Modele są proste, szybko się kleją i tak samo szybko malują. Ściany do siebie prawie pasują ale chwila cierpliwości i efekt wieńczy dzieło. Ja postanowiłem kupić wersję z plecionymi ścianami i z plecionką oblepioną gliną (?). Jest jeszcze wersja z kamiennym murem.
Do tego zakupiłem kolejny już zestaw płotów - aby zrobić typową wiejską zagrodę to potrzeba kilku takich zestawów.
Przy okazji pomalowałem również jeden namiot - głównie pod przyszłą sesję w D&D.
niedziela, 3 listopada 2019
WHRPG: wielki sztandar armii nieumarłych
Przeglądając swoją kolekcję armii nieumarłych doszedłem do wniosku że czas na przyznanie się przed samym sobą że się zbytnio rozrosła. Aby uczcić ten fakt przygotowałem wielki sztandar dla mojej armii.
Do sztandaru minotaurów dodałem kilka akcesoriów z pudełka ze szkieletami. Sam sztandar jest dość duży więc przygotowałem trzech "podtrzymywaczy" którzy stoją na jednej podstawce - bez tego był się rozjeżdżali - ramiona nieumarłych są kruche :)
Z pudełka pozostały mi jeszcze dwie figurki więc jedna dostała kopię a druga dwuręczny miecz.
niedziela, 20 października 2019
Nowa porcja szkieletów
Przed wakacjami, wiedziony chęcią powrotu do Frostgrave, nabyłem Frostgrave Undead Encounters, które się w zasadzie przepakowanym produktem dedykowanym King of War. Przepakowanie polega na zebraniu w jednym pudełku trzech ranek z trzech zestawów - szkieletów-wojowników, zombie i ghoule - tutaj te dwie ostanie zbytnio się nie różnią. I mamy zgrabny zestaw po w miarę przystępnej cenie - dopasowany do Frostgrave i do eRPeGów.
Od strony technicznej producent planował umożliwić modelarzowi złożenie figurek w różnych konfiguracjach. Po części mu się tu udało - ZASTRZEGAM SOBIE ŻE JEST MOJE ZDANIE - DLA INNYCH ILOŚĆ OPCJI I PODATNOŚĆ NA KONWERSJE MOŻE BYĆ WYSTARCZAJĄCA. Nie każde "nogi" pasują do "korpusu". Część "korpusów" jest na stałe odlana z "ręką z tarczą". Szczególnie statycznie wygląda złożenie wojownika z włócznią/piką - widać że kolo ledwo stoi i musi się podpierać tym co ma w ręku. Zabawny jest głowa z siekierą w poprzek - jakiś wieśniak zaszedł z boku :)
Daję ocenę 7/10. Głównie odbieram za małą dziarskość figurek. Zestaw godny polecenia.










.jpg)




















